czwartek, 23 maja 2013

Rozdział VI cz. I

Ten rozdział wyszedł mi dosć długi i nie zdąrzę go przepisać za jdnym razem, a nie chcę, zebyscie tak długo czekali, więc podzielę go na części :)

__________________

W sali zaległa cisza, wszyscy wpatrywali się w Mionę i czakali aż coś powie.
-Ja...Ja...Ja nie wiedziałam.-wykrztusila w końcu. -Bardzo Was przepraszam. Myślałam, że vhceice zabić Harry'ego, aby mieć wolną drogę do władzy. Przecież przepowiednia mówi: "żaden nie m,oże życ, jeśli drugi przeżyje". czy jakoś tak.-mówila nadal zdumione dziewczyna.
-Pff!-prychnął Tom.
-I tytaj zaczyana się "bajeczka na dobranoc".-wtrącił Snape.-A to nie tylko jedna taka jest.-mruknął pod nosem.
-Pzepowiednia to bujda. Głupia Tralewney walnęła jakąś gadkę-szmatkę, aby zdobyć pracę. Sami nie wiemy, dlazego wróżba znajduje się w Departamencie Tajemnic.-powiedział zrezygnowanym głosem Czarny Pan.
-Teraz, kiedy już znasz prawdę moższ zdecydwać, czy chcesz przybarć nowe nazwisko czy zostajesz przy straym.-wtrącił się Severus, a Tom i Afrodyta wyczekiwali z nadzieją dobrej dla nich odpowiedzi.
Mijały minut, a wpokoju nadal panowało milczenie przerywane tylko biciem zegara ściennego. Wszystkie trzy pary oczu wlepione były w dziewczynę. Cisza wcale nie była niezręczna, była potrzebna kazdemu. Dorosły na przygotowanie się smutnej możliwosci, a Hermionei na podjecie najwiażmniejszej decyzji swojego życia.
-Chcę mieć nowe nazwiko.-powiedziała w końcu.-Ale chcę zostać przy tarym imieniu.-dodała. Wstała z fotela.-Zdejmijcie ze mnie to zaklęcie.
-Dobrze.- powiedział uśmiechnięty Tom.-Afri ustaw się obok biurka.Ty, sSeverusie, przy drzwiach.-rozkazał, a sam podszedł do ściany za sobą.-Musimy utworzyć trójkąt równoboczny.-dodał.-Gotowi?-Sevi jego siostra skinęli głowami.-A więc wyciągnijcie różdżki i na trzy zacznijcie wypowiadać zklęcie. Raz, dwa...-zaczął odliczanie-..trzy!-nagle ze wszystich stron możnabyło zauważyć njiebieskie płomienie światła, a w pomieszczeniu rozbrzmiała pieśń.\
-Dawnoi rzucone,
dawno zmienione,
dzis odnalezione.
-Przed laty schowane,
na łaskę posłane.
Różami usłane
prawdziwym się stanie.
Krew w serce wpłynie,
Życiodajna rzeka popłynie.
Co vyło schowane,
dziś się ukarze.
Mioneie zaczeło się kręcic w głowie i dalszej części już nie usłyszała, gdyż upadła na ziemię, lecz zaklęcia nie przerwano. Troje dorosłych widziało na własne oczy niesamowicie szybką przemianę dziewczyny za pomocą pradawnego zaklęcia. Urzywano go do średnionwiecza, kiedy to palono na stosach wszystkich podejrzabych o czary ludzi. Straszne cza! Straszni mugole!
***
W Riddle Manor w pokoju na drugim piętrze leżała śliczna czarownica. Wyglądała jak anioł-blask łońca złocił jej alabastrową skóre podkreślając czerwień ust i czerń rzęs, a włosy ułożone w aureolę wokół jej głowy mieniły się wszystkimi kolorami złota. Hermiona porószyła się delikatnie, po czym otworzyła oczy, które szybk zamknęła, gdyz podrażnilo je popołudniowe słońce. Po chwili zdołała się rozejrzeć brązowymi oczami po pomieszczeniu, w którym się znajdowała.
Dziewczyna or óbowała sobie przypomnieć, gdzie i dlaczego się tu znajduje. Pamiętała rozmowę z Afrodyta, tę dziwną pieśń i... nic więcej. Przeważały kolory brązu i beżu. Łóżko na którym leżała było ogromne i bardzo wygodne. Koło niego, po lewej stronie stała komoda, a po drugiej, przy ścianie znajdowała się toaletka na której postawiono wazon z pięknymi, krwisto-czerwonymi różami. Naprzeciwko była biała kanapa ze złotym obramowaniem, a przy ścianie stał duży kominek przy którym położono na podłogę dywan z niedźwiedzia. Dalej znajdowała się para drzwi. Jedne były uchylone lekko, więc można było dostrzec kawałek łazienki. Drugie prawdopodobnie były drzwiami do pokoju. Chyba straciła przytomnosć. Hermione zadowolona z tego, ze na powód, dla którego się tu zanlazła, wstała i otworzyła drugie drzwi.  Wychyliła głowę i rozejrzała się. Z jednej i z drugiej strony było widać tylko korytarz wiodący do niewiadomokąd. Cofnęła sie do pokoju. POostanowiła, że zaczeka aż ktoś po nią przyjdzie. Skierowała sie do łazienki. Weszła i zaniemówiła. Ściany były zielone, a podłoga szara „ no tak, barwy slytherin’u”-pomyślała. W rogu stała duża wanna, a niedaleko niej umywalka. Ale największe wrażenie robiło okno. Właściwie to była tafla szkła na całą ścianę, a za nią rozpościerał się widok morza. Nie wiedziała do końca jak to możliwe, przecież gdy szła do rezydencji wszędzie dookoła widniał las a tu..morze. „Jak ja kocham magię”- pomyślała po czym z uśmiechem na ustach rozebrała się i zanurzyła w ciepłej wodzie która wypełniła wannę w parę sekund. Hermiona zauważyła mały guzik na ścianie, a że była ciekawska wcisnęła go. Natychmiast po tym ruchu szyby zaciemniły się. Dziewczyna domyślała się, że teraz nikt nie będzie jej widział, lecz ona nadal może patrzeć na taflę wody. „Hmm, pewnie to coś jak lustro weneckie”.Kiedy brała kapiel w wannie usłyszała w pokoju trzask.

_________________________
I na tym dzisaj kończę, bo muszę już wychodzić do szkoły xD
Przepraszam za wszystkie błędy, postaram się je poprawić wieczorem. Zostawicie komentarze ;)

6 komentarzy:

  1. fajne ;3 kurde o 9 masz szkołe ? zabijcie mnie ja mam o 8 a musze wstawać o 6 -,-

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzisiaj szłavym nawet na 7.30, ale poszłam do lekarza, przez 'koleżanki', ale są jakieś korzyści :D

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Może nawet dzisiaj, a jeśli nie to w poniedziałek ;)
      Nie wiem, czy się wyrobię, bo z siostrą robimy dla mamy prezenty :)

      Usuń
  3. Czekam na ciąg dalszy...
    Natalia M.

    OdpowiedzUsuń